Dogi w moim życiu pojawiły się już bardzo dawno - kiedy jeszcze byłam małą dziewczynką.Robert z Luidorem i Lubczykiem
Moja rodzina była zaprzyjaźniona z rodziną hodującą te wspaniałe istoty, tak więc od kiedy sięgam pamięcią dogi były obok mnie, a miłość do tej rasy jest wpisana w moje życie, wykazując wciąż tendencję wzrostową. Mało tego - zaraziłam tym uczuciem także męża, Roberta.

Długo trzeba było czekać na moment, kiedy mogłam sobie pozwolić na spełnienie marzenia o własnym dożym przyjacielu. Stało się to kilka lat temu...

Na wystawie klubowej, w Łodzi podeszłam do pewnej miłej pani (Asia Gabrysiak), która miała właśnie u siebie miot i spytałam czy ma wśród szczeniąt żółtego psa. Ku mojej wielkiej radości okazało się, że tak i jest nim Luidor z Kuźni Napoleońskiej. Był jedynym chłopcem w tym miocie - tak jakby urodził się specjalnie dla mnie! Zaraz po przyjeździe do Warszawy Robert pojechał po Niego i jeszcze tego wieczoru Luidor był z nami. Radość była ogromna, a cały Świat musiał wiedzieć, że mamy doga. Luidor został przechrzczony przez nas na Rodosa - teraz nie wiem dlaczego, bo Luidor to takie ładne imię. Rodos rósł i rozwijał się dzielnie, a Asia, która okazała się być niezwykle serdeczną osobą, powoli przygotowywała nas do kariery wystawowej i wprowadzała w doży świat. Obecnie Luidor jest już Interchampionem , (Zw. Europy i Europy Środkowej i Wschodniej, 3 - krotnym Zw.klubu, 2 - krotnym Zw. Pl., Ch. Pl., CH. Rus., Ch. Lv.) i ojcem, a nawet dziadkiem. Jego dzieci pojawiają się na ringach wystawowych i możemy już wśród nich spotkać championy. 

Kiedy przenieśliśmy się pod Warszawę postanowiliśmy mieć jeszcze suczkę. Wtedy poznałam właścicielkę jednej z najstarszych hodowli w Polsce (Pacyfik) - Krystynę Dąbrowską i od niej przybyła do nas Kalina Lawendowa Łąka, czyli Ixia. Jako dziecko, była wielką rozrabiarą, ale wyrosła na zrównoważoną i do tego Kasia i Kalina Z Lawendowej Łąki piękną sunię - Ch. Pl., Mł. Ch. Pl., wielokrotna zwyciężczyni rasy.

Najmłodszym (jak na razie) osobnikiem rasy dog niemiecki w tym domu jest Lubczyk z Sosnowego Lasu (Ch. Pl, Mł. Ch. Pl., Mł. Zw. Europy Śr. i Wsch.), syn Luidora. To, silny, mocny pies, którego rozpieściłam potwornie, ale mimo to moje prośby na ogół spełnia. Za sprawą Lubczyka los znów połączył mnie z hodowlą Z SOSNOWEGO LASU , od której wszystko się zaczęło.

Funkcję przywódcy w psim towarzystwie pełni Rodos-Gerwazy (Luidor). Odpowiedzialny, nadzwyczaj mądry i zrównoważony. Zanim coś zrobi zawsze najpierw zastanowi się - warto, czy nie?, wypada, nie wypada? Równie ostrożnie zachowuje się w kwestii uczuć, skrupulatnie je dozując - no, bo po co popadać w przesadę. Zadziwia mnie rozumnością, z jaką radzi sobie z dorosłym już Lubczykiem! Ixia -Bernaśka (Kalina), jest słodką przylepą, doskonale „ustawiającą” natrętnych czasem w swych zalotach ,chłopaków. Jednocześnie wspaniale wykorzystuje fakt ich obecności, traktując ich jako „straż przyboczną”. Nazywamy ją nieraz „kunktatorem”, bo to ona wydaje rozkaz pełnej gotowości do ewentualnego ataku. Lubczyk -Ignacy, zwany też, Lupasiem, to słoneczko, które mimo ukończonych 2 lat, jest w domu ciągle dzieckiem. Uwielbia przytulanki i zabawy ze mną. Jest niezwykle uczuciowy, a pełnia szczęścia występuje wtedy, gdy może wejść na kanapę i wycałować mnie dokładnie, no i” powygryzać pchełki”. Lubczyk jest strasznie zazdrosny, uważa, iż ma wyłączność na moją osobę. Inne psy nie mają prawa się do mnie zbliżać, wyjątek stanowią tu Ixia i Rodos- aczkolwiek też nie jest tym zachwycony. Hierarchia jest jednak ustalona i w razie konieczności Rodos „ustawia” wszystko jednym spojrzeniem, bądź delikatnym warknięciem z wyraźną nutą skarcenia.

Bardzo chciałabym wreszcie dochować się miotu z moim własnym przydomkiem hodowlanym
- Z MALINOWEGO OGRODU.

N I E C H     S I Ę    Z I Ś C I!!!

I    Z I Ś C I Ł O    S I Ę ! ! !

26 maja 2003 roku przyszły na świat pierwsze „malinowe dzieci”, czwórka, ślicznych, żółtych dożków.miot "L" Z Malinowego Ogrodu
Szczęśliwymi rodzicami zostali : KALINA i LUBCZYK, czyniąc w ten sposób LUIDORA dziadkiem już po raz drugi. Nowym obywatelom dożego świata nadaliśmy imiona zaczynające się od bliskiej memu sercu litery „L” - wszak to LUIDOR jako pierwszy pojawił się w naszym domu i zapoczątkował hodowlę.Kasia i Laurinka Z Malinowego OgroduJedyna dziewczynka w miocie otrzymała imię LAURINA, a chłopcy to : LAMBERT, LESTER i LUBOMIR – nareszcie Z Malinowego Ogrodu. Wszyscy – cała czwórka znalazła kochające, ciepłe domy… Mimo silnego, początkowo, sprzeciwu ze strony mego męża, nasza hodowla powiększyła się o jednego współmieszkańca.
Został z nami jeden „malinowy chłopiec” - LESTER Z Malinowego Ogrodu.  Nasze kolejne słoneczko – Plastuś vel Eustachy, wspaniale bawi się z wyrozumiałym, jak dotychczas, tatą LUBCZYKIEM i baraszkuje z mamą KALINĄ. Wszystko to odbywa się pod czujnym okiem dziadka LUIDORA, który w momencie, gdy zabawa przeradza się w istne szaleństwo, rozgania cale towarzystwo, używając do tego celu jemu tylko znanych sposobów „bezdźwięcznej” perswazji. Mam nadzieję, że w przyszłości,  kiedy LESTER dorośnie, chłopcy nadal będą „dogadywać się” ze sobą, bez większych kłótni.

I tak oto LESTER zapełnił w moim sercu jeszcze jedno miejsce na miłość.